„Co możesz zrobić, aby promować pokój na świecie? Idź do domu i kochaj swoją rodzinę” - Matka Teresa
czwartek, 16 kwietnia 2026 Kseni, Cecylii, Bernardety

Białoruskie wyzwanie

Białoruś jest obecnie zasadniczym czynnikiem europejskiej równowagi. Utrzymanie państwowej odrębności i niezależności Białorusi ma fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa Rzeczpospolitej. Bo wchłonięcie Białorusi przez Rosję w wymiarze militarnym oznaczałoby, że rosyjskie wojska nie tylko na odcinku królewieckim, gdzie mają dość ograniczone pole działań, ale i na kierunku zachodnim znalazłyby się na granicy Polski - niespełna 200 kilometrów od Warszawy. To by oznaczało faktyczną likwidację białoruskiej państwowości i stwarzało bezpośrednie zagrożenie militarne dla naszego kraju. Paradoksalnie, ubiegłoroczne protesty w Mińsku (związane z wynikami wyborów prezydenckich) oznaczają osłabienie państwowej niezależności Białorusi i pogłębienie jej zależności od Rosji. Bo prezydent Łukaszenka, który wcześniej dość skutecznie przeciwstawiał się rosyjskim naciskom integracyjnym (w których widział też zagrożenie własnej władzy), osłabiony społecznymi protestami zwrócił się do Moskwy jako ostatniej nadziei zachowania własnej władzy. To spowodowało, że jego możliwości dalszego przeciwstawiania się integracji kraju z Rosją, zwłaszcza w wymiarze militarnym, gwałtownie zmalały. Teraz Mińsk jest już skłonny zaakceptować dalsze ograniczanie swojej suwerenności na rzecz Moskwy - za gwarancje stabilności obecnej władzy. A to grozi już całkowitym militarnym wchłonięciem Białorusi przez Rosję i gwałtownym pogorszeniem bezpieczeństwa Polski oraz uzależnieniem naszej pozycji i polityki od państw gwarantujących nasze bezpieczeństwo. To bardzo niekorzystny dla nas scenariusz rozwoju wydarzeń.

Sytuację Polski pogarszają błędy rządowej Warszawy popełnione w okresie białoruskich protestów. Bo choć nie zaistniały żadne przesłanki, które by wskazywały na jakąś zasadniczą zmianę geopolitycznego położenia Białorusi, to jednak polityka Warszawy zaangażowała się jednoznacznie w popieranie protestów białoruskich demokratów - odcinając sobie jakąkolwiek możliwość skutecznej polityki wobec władz Białorusi, a nawet zdolność utrzymania efektywnego kontaktu z Mińskiem, którą Warszawa utraciła. Ta polityka Warszawy była kontynuacją jej nieefektywnej polityki z lat 1990-tych i z pierwszego piętnastolecia obecnego wieku – polityki wspierania na Białorusi tamtejszej demokracji kosztem realizacji polskich interesów narodowych - zwłaszcza tych dotyczących naszego narodowego bezpieczeństwa. Ta polityka kolejnych polskich rządów w ww. okresie nie przyniosła Polsce żadnych pozytywnych rezultatów, natomiast w praktyce wpychała i nadal wpycha Mińsk w ramiona rosyjskie. Dlatego zachowanie dystansu polskich władz wobec demokratycznych protestów w Mińsku i ich możliwe wsparcie tylko przez polskie organizacje społeczne, a nie przez rząd w Warszawie, wydawało się bardziej odpowiedzialną polityką niż ta, którą zastosował rząd Morawieckiego. W każdym razie taka bardziej zdystansowana polityka pozwoliłaby przynajmniej na zachowanie dobrych kanałów kontaktu z białoruskimi władzami i nie byłaby czynnikiem wspierającym dalsze uzależnianie Mińska od Moskwy, co faktycznie nastąpiło. A ponadto zakładnikiem tej nieszczęsnej polityki Warszawy stała się polska mniejszość na Białorusi.

Konflikt czy porozumienie?

czytaj więcej >>

W tej sytuacji należy mocno zweryfikować dotychczasową politykę i oprzeć ją na przesłankach bardziej realistycznych. Punktem wyjścia powinno być założenie, że do czasu zasadniczych zmian międzynarodowych Białoruś jest faktycznie w rosyjskiej strefie wpływów. A to, co wydaje się możliwe do uzyskania w dającej się przewidzieć perspektywie, to tylko spowolnienie integracyjnych procesów białoruskiego państwa z Rosją. W sytuacji uzależnienia władzy Łukaszenki od rosyjskiego wsparcia nie jest to jednak zadanie łatwe. Tym bardziej, że narastający konflikt amerykańsko-chiński i gospodarcza stagnacja Rosji - zagrażająca degradacją jej mocarstwowej pozycji, wzmacnia imperialne zachowania Moskwy poprzez testowanie odporności Zachodu na jej agresywną politykę odbudowy własnej strefy wpływów. Moskwa jest świadoma tego, że jeśli w najbliższych 10-15 latach nie ugruntuje swojej międzynarodowej pozycji, to w okresie późniejszym nastąpi nieuchronna degradacja jej mocarstwowej pozycji. Najbliższa dekada zapowiada się więc jako okres konfliktów, destabilizacji, a nawet zagrożenia naszego narodowego bezpieczeństwa.

W tej sytuacji, oprócz militarnego wzmocnienia naszego państwa, jest potrzebna realistyczna polityka wobec Białorusi. Polityka blokująca, a przynajmniej osłabiająca wcielanie Białorusi do rosyjskiego systemu militarnego. Założeniem tej polityki nie powinno być popieranie białoruskiej demokratycznej opozycji - jako działania wpychającego Łukaszenkę w ramiona Moskwy, ale wspieranie narodowego odrodzenia Białorusinów. Bo oprócz aspiracji demokratycznych, białoruskie protesty ujawniły właśnie narodowe odrodzenie Białorusinów, którzy do owego momentu byli uważani za społeczność ulegającą dalszej rusyfikacji i niezdolną do samodzielnych działań. Białorusini stali się w sierpniu ub. roku podmiotem politycznym na terenie własnego państwa - dążącym nie tylko do przeobrażeń demokratycznych, ale także do odrodzenia narodowego. I choć oba te procesy są ze sobą dość ściśle związane, to jednak nie są tożsame. Już w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie i protesty mieliśmy bowiem do czynienia z objawami tego procesu. A sam Łukaszenka, szukając wzmocnienia legitymizacji swojej władzy, zrezygnował z niszczenia białoruskiej świadomości narodowej i zaczął proces zwany „miękką białorutenizacją” - między innymi poprzez odwoływanie się do tradycji Księstwa Połockiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego, które Białorusini uważają za państwowość białoruską (protesty po wyborach prezydenckich zdecydowanie wzmocniły tą tendencję). I choć białoruskie społeczeństwo jest nadal mocno podzielone, o czym świadczą badania opinii przeprowadzone przez Ośrodek Studiów Wschodnich, to jednak ich dążenie do narodowego odrodzenia, zachowania własnego państwa, a także narastający krytycyzm polityki Moskwy wobec Białorusi pokazuje, że mamy do czynienia z bardzo istotnym procesem narodowego odrodzenia. Ten proces nie ma charakteru antyrosyjskiego - jest to raczej dążenie do budowy własnej podmiotowości i własnego państwa, które będzie w przyjaznych relacjach z państwem rosyjskim. Ale istniejące głębokie więzi z Rosją, mające podstawę w historii, języku, religii i gospodarce nie oznacza, że Białorusini chcą być narzędziem w polityce rosyjskiej. Odrzucenie Łukaszenki świadczy o czymś innym - o tym, że chcą być gospodarzem we własnym kraju i prowadzić przyjazną politykę wobec sąsiednich państw i narodów. To dążenie jest zbieżne z zasadniczym interesem bezpieczeństwa naszego państwa. Bo Białoruś, nawet ta związana z Rosją, ale jako państwo podmiotowe - zainteresowane utrzymaniem pokoju i tym, że nie jest pasem transmisyjnym rosyjskiej polityki z pozycji siły, jest zasadniczym celem polskiej polityki bezpieczeństwa.

Ten postulat wymaga takiej polityki, która będzie prowadziła z jednej strony do wzmacniania narodowego odrodzenia Białorusinów, a z drugiej nie będzie wzmacniała tendencji do popychania Mińska w ramiona Moskwy. Oznacza to, że kwestia wyboru władz białoruskiego państwa nie powinna być tematem polityki polskiego rządu. A głównym celem polskiej polityki powinno być wspieranie procesu narodowego odrodzenia Białorusinów i wzmacnianie ich propolskiej orientacji.

Ważnym czynnikiem, który wzmacnia propolską orientację Białorusinów, jest możliwość ich pracy zarobkowej w Polsce. Wg badania OSW, już więcej Białorusinów chce pracować w Polsce, niż w Rosji. Zniesienie wiz UE dla Białorusinów, to nie byłby prezent dla Łukaszenki, ale wzmocnienie ich orientacji prozachodniej i Polsce przyjaznej. A w sytuacji oporu władz UE, Polska powinna jednostronnie ułatwić Białorusinom przyjazdy do Polski. Aby ich zachęcić do studiów w Polsce, polski rząd powinien zwolnić młodych Białorusinów z opłat za studia na pierwszym roku i rozbudować system stypendialny. W Polsce powinien być powołany białoruski uniwersytet z białoruskim językiem wykładowym - finansowany przez instytucje UE i polskie. Bo nic bardziej nie zbuduje ich propolskich postaw, jak możliwość nauki w Polsce. Polska powinna też wesprzeć odrodzenie białoruskiego języka poprzez promocje polskiej literatury pięknej i naukowej w tym języku. Polska literatura w języku białoruskim powinna być ich oknem na świat - zwłaszcza dla białoruskiej humanistyki, mającej zasadnicze znaczenie dla budowania białoruskiej tożsamości.

Białoruskie społeczeństwo i państwo jest bardzo silnie związane z kulturą, językiem i gospodarką Rosji. Nie jest realistycznym oczekiwanie, że Białorusini zerwą te więzy i staną się państwem i narodem antyrosyjskim. Ale Białorusini chcą być gospodarzami we własnym państwie i rozwijać własną tożsamość. Ich narodowe odrodzenie, choć prowadzi też do demokratyzacji, jednak zasadniczo nie jest skierowane na obalenie władzy Łukaszenki. Wsparcie tego odrodzenia oznacza budowanie białoruskiej podmiotowości i nie powinno oznaczać bezpośredniego ingerowania w proces wyłaniania władz białoruskiego państwa. Tym bardziej, że Polska nie ma instrumentów do takich działań, a system białoruskich władz i ich skład to wewnętrzna sprawa białoruskiego państwa. Taka polityka umożliwiłaby też współpracę z Mińskiem w zakresie bezpieczeństwa. Dlatego wspieranie procesu narodowego odrodzenia Białorusi jest zasadniczym celem polskiej polityki.

Afganizacja Iranu (2)

czytaj więcej >>

Marian Piłka

historyk, publicysta, członek Prawicy Rzeczypospolitej