W księgarniach książka o rekonstrukcji zabytkowych dworów, pałaców i zamków
Kiedy po II wojnie światowej Polska znalazła się pod faktyczną rosyjską okupacją, komunistyczny okupant najpierw ukradł ziemianom majątek, który ocalał z wojennej pożogi, a potem go zniszczył. Była to konsekwencja tego, że lewica (a szczególnie komuniści) czego się dotkną, to zniszczą i splugawią, oraz owoc konsekwentnej walki lewicy z materialnym dziedzictwem znienawidzonego przez spadkobierców Marksa świata zachodniego. Komuniści nie mogli sobie pozwolić na tolerowanie materialnego dziedzictwa ukazującego szkodliwość ich idei wprowadzanych w życie.
Jan Bodakowski
W księgarniach książka o rekonstrukcji zabytkowych dworów, pałaców i zamków
Kiedy po II wojnie światowej Polska znalazła się pod faktyczną rosyjską okupacją, komunistyczny okupant najpierw ukradł ziemianom majątek, który ocalał z wojennej pożogi, a potem go zniszczył. Była to konsekwencja tego, że lewica (a szczególnie komuniści) czego się dotkną, to zniszczą i splugawią, oraz owoc konsekwentnej walki lewicy z materialnym dziedzictwem znienawidzonego przez spadkobierców Marksa świata zachodniego. Komuniści nie mogli sobie pozwolić na tolerowanie materialnego dziedzictwa ukazującego szkodliwość ich idei wprowadzanych w życie.
W 1989 na zlecenie Rosji podlegli jej komuniści, przeprowadzili transformację ustrojową. Wiele zmieniono by komuniści dalej pozostali przy realnej władzy. Postkomuniści dzięki przejęciu majątku publicznego z PRL stali się klasą panującą w III RP. Polscy patrioci zbyt często w nowej postkomunistycznej rzeczywistości nie byli beneficjentami systemu, wegetując przez dekady. Niektórym jednak pomimo realiów się udało.
Przegranych może trochę drażnić, zbyt optymistyczny, nie oddający realiów postkomunistycznej III RP, tytuł wydanej przez pod marką Zona Zero pracy „Powrót ziemian. Niezwykłe losy dworów, pałaców i zamków, które odzyskały dawną świetność” autorstwa Marcina Schirmera.
Z drugiej jednak strony, to, że nie jestem beneficjentem transformacji, tylko jestem przedstawicielem klasy skazanej na wegetacje, to, że nie jest mi dane partycypować w majątku, karierze, sukcesach, sprawia, że jestem pełen goryczy, i nie przemawia do mnie to, że „znacząca część współczesnych właścicieli obiektów zabytkowych na terenach wiejskich, nawiązuje do historii i tradycji miejsca, poszukując źródeł historycznych i kontaktów z rodzinami spadkobierców. Często gromadzą pamiątki po byłych posesorach”.
Na szczęście dla wydawcy pracy jest w Polsce wielu tych, którzy smakują sukcesy, kariery, i radość, są beneficjentami transformacji, takich, którzy nie odczuwają goryczy wynikającej z realiów, których podbudują historie reaktywacji dworów, pałaców i zamków, będących materialnymi symbolami sukcesów ich właścicieli, dla których ich wysoki status jest czymś oczywistym, z którego powodu nie muszą odczuwać żadnego dyskomfortu.
Jan Bodakowski
