„Co możesz zrobić, aby promować pokój na świecie? Idź do domu i kochaj swoją rodzinę” - Matka Teresa
czwartek, 16 kwietnia 2026 Kseni, Cecylii, Bernardety

Polexit

Brexit jest momentem przełomowym w dotychczasowej historii Unii Europejskiej. Po latach, kiedy członkostwo w EWG, a później Unii było przedmiotem aspiracji kolejnych państw europejskich oraz po dekadzie kryzysu, Unia wchodzi w okres dezintegracji. Warto zastanowić się nad przyczynami tego stanu. Otóż przez lata współpraca europejska była istotnym bodźcem rozwojowym. Dzięki tej współpracy gospodarka europejska odbudowała się i Zachodnia Europa stała się jednym z najbardziej rozwiniętych obszarów gospodarczych współczesnego świata. Ale zamiast utrzymać konkurencyjny model rozwoju i współpracy, EWG przekształciło się w coraz bardziej centralizującą Unię Europejską, prowadząc stopniowo w kierunku budowy europejskiego superpaństwa. Momentem przełomowym było wprowadzenie euro oraz ratyfikacja traktatu lizbońskiego. Te dwa elementy stały się pułapką dla europejskich państw. Unia zaczęła coraz bardziej tracić dystans do innych obszarów gospodarczych, a szereg państw, które przyjęły euro, faktycznie przestało się rozwijać. Wspólna waluta stała się blokadą rozwojową dla większości państw tej strefy. A państwa, które nie mają euro, są coraz częściej blokowane w swoim rozwoju przez politykę klimatyczno-energetyczną oraz różnorakie dyrektywy, z dyrektywą o pracownikach delegowanych na czele. Także plany harmonizacji podatkowej mają na celu powstrzymanie procesu wyrównywania - przez państwa Europy wschodniej - poziomu rozwoju gospodarczego z państwami starej Unii. A postulat powołania armii europejskiej uderza w samą podstawę suwerenności państw członkowskich. Lekarstwem na narastające niezadowolenie narodów europejskich jest proces budowy europejskiego superpaństwa, czyli w praktyce odbieranie narodom europejskim ich wolności, osładzane dotacjami na rozwój przede wszystkim ich infrastruktury. Dodatkowym elementem w budowie europejskiego superpaństwa jest ideologia niszczenia tożsamości chrześcijańskiej europejskich narodów. W rezultacie Unia Europejska, choć nadal finansuje rozwój europejskiej infrastruktury, coraz bardziej staje się pułapką rozwojową dla europejskich narodów i zagrożeniem dla ich tożsamości i narodowych oraz obywatelskich wartości.

Brexit jest próbą ucieczki z tej pułapki, jaką staje się Unia. Jest próbą zachowania swoich wolności, próbą odzyskania możliwości rozwojowych. Jest najbardziej radykalną reakcją na postępujący kryzys Unii. Ale z reakcją na ten kryzys mamy do czynienia właściwie we wszystkich państwach. Większość społeczeństw strefy euro marzy o odzyskaniu waluty narodowej. Jednak znajdują się w pułapce, z której prawie nie ma ucieczki. Ale narasta też sprzeciw w państwach spoza tej strefy.

Kapitulacja?

czytaj więcej >>

Także w Polsce narastające konflikty z Brukselą i coraz brutalniejsze ingerencje w wewnętrzne problemy naszego kraju budzą coraz szerszy sprzeciw. I choć nadal zdecydowana większość polskiego społeczeństwa jest przekonana o korzyściach ekonomicznych członkostwa, to jednak niepokój narasta i coraz częściej pojawiają się pomysły o podążaniu drogą brytyjską. I choć postulat Polexitu ma charakter bardziej publicystyczny niż polityczny, to jednak odzwierciedla narastającą irytację polityką Brukseli. Narastające konflikty z Komisją Europejską stały się podstawą oskarżeń rządu o prowadzenie polityki wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Zarzut ten w sytuacji, gdy większość społeczeństwa opowiada się za członkostwem w Unii, ma na celu zepchniecie partii rządzącej do defensywy i odebranie jej części bardziej zdecydowanego, prounijnego elektoratu. Choć polityka unijna opozycji różni się od polityki partii rządzącej, to różnice te mają charakter drugorzędny. Platforma bowiem pilnie wykonywała w swej polityce postulaty Berlina, licząc na personalne awanse w strukturach unijnych. Natomiast PIS akceptując – choćby poprzez traktat lizboński, CETA, zgodę na powołanie armii europejskiej – ewolucję Unii w kierunku budowy superpaństwa, koncentruje się nie tyle na zmianie pozycji Polski w strukturze unijnej, co na zagwarantowaniu sobie monopolu władzy. A sprzeciw Brukseli wynika z braku akceptacji tej polityki. Opozycyjno-rządowy spór nie jest wiec debatą o charakter polityki wobec Unii, a jedynie walką o elektorat. Co więcej, w Polsce właściwie nie ma rzetelnej debaty nad polityką wobec Unii. A tymczasem nowe warunki tworzą nowe wyzwania i na te wyzwania zarówno myśl polityczna, jak i polityka naszego państwa powinna odpowiedzieć.

Otóż postulat Polexitu wobec procesów budowy europejskiego superpaństwa, staje się emocjonalną potrzebą coraz większej części, zwłaszcza młodego pokolenia. Jednak pomimo poważnych argumentów, postulat ten nie bierze pod uwagę innych uwarunkowań geopolitycznych naszego państwa. Otóż budowa europejskiego superpaństwa nie jest jedynym wyzwaniem, jakie stoi przed naszym krajem. Najważniejszym wyzwaniem współczesnego świata jest rywalizacja amerykańsko-chińska. To ona prowadzi do narastającego chaosu międzynarodowego, wojen handlowych, nowego podziału współczesnego świata, niepokoju, a nawet zagrożenia wojennego. To ten narastający konflikt zagraża także naszemu bezpieczeństwu. Grozi bowiem wycofaniem się USA, głównego gwaranta naszego bezpieczeństwa z naszej części kontynentu, a być może w ogóle z Europy. To wycofanie, bez względu czy w porozumieniu, czy bez porozumienia z Rosją oznacza wyraźne wzmocnienie tego państwa w naszej części Europy. I to jest bezpośrednie zagrożenie dla naszego kraju. Dlatego też kwestia naszej polityki unijnej nie może abstrahować od kwestii naszego bezpieczeństwa narodowego i kwestii naszego rozwoju gospodarczego. Otóż w sytuacji narastającej rywalizacji mocarstw zasadniczym postulatem polskiej polityki musi być przeciwdziałanie możliwości izolacji naszego kraju na arenie międzynarodowej, a przynajmniej w naszym obszarze bezpieczeństwa. A to oznacza utrzymanie przynajmniej poprawnych relacji z Niemcami. Natomiast polityka konfliktów z Unią Europejką o kwestie drugorzędne, które są ważne dla utrzymania władzy przez PIS, ale nie są istotne z punktu widzenia zachowania naszej suwerenności w ramach Unii są narażaniem naszego państwa na niebezpieczną izolację, nie mówiąc już o tym, że faktycznie wzmacniają determinację niemiecko-francuską w budowie europejskiego superpaństa.

Celem polskiej polityki bezpieczeństwa jest utrwalenie suwerenności i bezpieczeństwa państw powstałych w Europie po upadku Związku Sowieckiego. Dlatego polityka polska powinna z jednej strony dążyć do wykorzystania amerykańskiej obecności w naszym obszarze bezpieczeństwa, do przesunięcia rosyjskiej polityki rewizjonistycznej na obszary pozaeuropejskie. Temu celowi także powinna służyć polityka budowania porozumień rosyjsko-unijnych mających na celu wzmocnienie bezpieczeństwa w zamian za współpracę gospodarczą. Demilitaryzacja Królewca i utrzymanie buforowego charakteru Białorusi i Ukrainy powinno być podstawą porozumienia rosyjsko-unijnego, obejmującego także współpracę gospodarczą ze stworzeniem strefy wolnego handlu i zniesienia systemu wizowego dla Rosji i Białorusi.

Porozumienie unijno-rosyjskie na wyżej wymienionych warunkach byłoby ważnym elementem wzmacniającym bezpieczeństwo europejskie, suwerenność państw w Unii Europejskiej oraz istotnym czynnikiem przeciwdziałającym zagrożeniu budowy europejskiego superpaństwa. Optymalnym celem polityki polskiej nie jest bowiem Polexit, ale polityka, która ma na celu dostosowanie polityki Unii do interesów jej państw członkowskich. W sytuacji dotychczasowej polityki Brukseli i dominujących państw w Unii, oznacza to opozycje wobec zamiarów Brukseli, poprzez budowanie koalicji państw, przede wszystkim Europy Wschodniej, ale otwartą także na współdziałanie z innymi państwami, przeciwnymi koncepcji ograniczania suwerenności państw narodowych i budowaniu superpaństwa. Oznacza to w praktyce sprzeciw m. in. wobec harmonizacji podatkowej czy popieranej przez rząd koncepcji powołania armii europejskiej. Także oznacza współpracę z nowopowstałymi ruchami politycznymi, sprzeciwiającymi się rozszerzeniu kompetencji Brukseli kosztem państw narodowych. Zasadniczym wymiarem polityki polskiej jest obrona zasad cywilizacji chrześcijańskiej jako fundamentu europejskiej współpracy. To nie tylko sprzeciw wobec polityki imigracyjnej, ideologii gender, multikulturalizmu, roszczeń lobby homoseksualnego czy feministycznego, ale także budowanie pozytywnej propozycji współpracy państw europejskich w obronie rodziny i chrześcijańskiej tożsamości Europy. W przeciwieństwie do pseudonacjonalistycznej polityki obecnego rządu, polskie postulaty powinny być formułowane w języku wartości uniwersalnych i interesu ogólnoeuropejskiego. Tu dobrym przykładem jest propozycja zawarcia, przynajmniej przez część państw unijnych Konwencji Praw Rodziny.

Propozycja Polexitu jest więc w obecnej sytuacji tylko emocjonalną reakcją, a nie przemyślaną koncepcją. Polska bowiem nie leży na zachodnich obrzeżach Unii, tak jak Wlk. Brytania, ale w samym środku Europy i bezpieczeństwo ma nadrzędny charakter wobec innych wymiarów naszej polityki. I polityka wobec Unii musi uwzględniać ten aspekt. Ale co więcej, koncepcja przekształcenia Unii w superpaństwo, choć bardzo intensywnie forsowana, wobec narastającego sprzeciwu narodów europejskich nie jest przesądzona. Są realne szanse na jej zablokowanie i dostosowanie zarówno struktury, jak i polityki unijnej do potrzeb i interesów europejskich narodów. W tej sytuacji koncepcja Polexitu jest koncepcją uderzającą w wysiłki realnej zmiany nie tylko polskiej polityki wobec Brukseli, ale i polityki nowopowstałych ruchów politycznych dążących do odrzucenia koncepcji europejskiego superpaństwa. Współpraca z tymi ruchami powinna być zasadniczym wymiarem w dążeniu do przezwyciężenia centralizacji brukselskiej i dostosowania Unii do potrzeb europejskich narodów. Oznacza to także odrzucenie znacznej części regulacji krępujących gospodarki poszczególnych państw.

Polityka narodowa, czy polityka partyjna

czytaj więcej >>

Unia Europejska jest dziś jednym z najwolniej rozwijających się obszarów współczesnego świata. Nie jest wyzwaniem rozwojowym, ale powoli staje się blokadą. Postulaty dalszej centralizacji Unii, to recepta na stagnację, a nie rozwój. I w tym sensie polityka Komisji Europejskiej staję się zagrożeniem dla naszej przyszłości. Unia dawno pożegnała się z aspiracjami wyprzedzenia USA w innowacyjności (agenda lizbońska), ale dziś coraz bardziej przegrywa wyścig z Azją, a w najbliższych dekadach zacznie także przegrywać z dynamicznie rozwijającą się Afryką. Dotychczasowa polityka Unii prowadzi ją do marginalizacji gospodarczej, a koncepcja unijnego superpaństwa tylko może ten proces przyspieszyć. To ślepa pułapka europejskiej polityki. Jest jeszcze czas, aby uniknąć tej pułapki, ale oznacza to zasadniczą przebudowę Unii. Jeżeli Unia będzie realizowała politykę "więcej tego samego," to skaże się na postępującą marginalizację.

Europa jest naszą cywilizacyjną ojczyzną. Dlatego tak ważna jest obrona jej chrześcijańskiej tożsamości opartej na suwerenności państw narodowych. Zawsze będzie podstawowym punktem odniesienia w naszej polityce. Bo choć w Unii możemy nie być, to i tak nasze miejsce jest w Europie. Ale przyszłość naszego rozwoju zależy od zdolności uniezależnienia się w znacznej mierze od rynku naszego kontynentu. W obecnym wieku, to Azja, a nie Europa decyduje o rozwoju gospodarki światowej i aby się rozwijać musimy sprostać temu wyzwaniu. Ograniczenie się przede wszystkim do Europy oznaczałoby zgodę na powolną marginalizację naszego kraju. Warszawa jest prawie równo oddalona od Waszyngtonu i Pekinu. W pewnym sensie Polska staje się państwem środka nowopowstającego układu międzynarodowego. I na to nowe usytuowanie geopolityczne naszą odpowiedzią musi być dążenie do zrównoważenia współpracy gospodarczej zarówno z Zachodem, jak i ze Wschodem. I od zdolności do odpowiedzi na to wyzwanie będzie zależał nasz rozwój, jak też szanse na zagwarantowanie nam bezpieczeństwa w nadchodzących dekadach.

 

Marian Piłka

Historyk, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej