„Co możesz zrobić, aby promować pokój na świecie? Idź do domu i kochaj swoją rodzinę” - Matka Teresa
niedziela, 30 sierpnia 2026 Rózy, Szczesnego, Feliksa

SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 241/365 – WIERNOŚĆ PRAWDZIE – (Mk 6, 17-29)

Jest taka historia o Janie Chrzcicielu. Kiedy został uwięziony, nocami dochodził z jego celi cichy śpiew modlitwy. Strażnik, który pilnował więzienia, zapytał go kiedyś:
– Nie boisz się śmierci?
Jan odpowiedział:
– Boję się tylko tego, by przed śmiercią nie zdradzić prawdy.
Gdy przyszła chwila męczeństwa, Jan nie przeklął swoich oprawców. Zamknął oczy i wyszeptał:
– Panie, całe życie przygotowywałem drogę dla Ciebie. Teraz pozwól mi przejść nią do końca.
Tej nocy nad więzieniem zapadła niezwykła cisza. A strażnik, który był świadkiem śmierci Jana, długo nie mógł zasnąć.
Rankiem powiedział:
– Zabiłem człowieka, który nie bał się śmierci. I dopiero wtedy zrozumiałem, czym jest prawdziwa odwaga.

Z Ewangelii: Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał. Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: "Proś mię, o co chcesz, a dam ci". Nawet jej przysiągł: "Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa". Ona wyszła i zapytała swą matkę: "O co mam prosić?" Ta odpowiedziała: "O głowę Jana Chrzciciela". Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: "Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela". A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i na biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce. Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Prawda jest odwagą. Chyba najtrudniejszą ze wszystkich. Jej brak jest raną, trudna do zagojenia. Za prawdę oddali życie ks. Jerzy Popiełuszko, rotmistrz Witold Pilecki, Danuta Siedzikówna „Inka” i wielu innych. Jan Chrzciciel miał odwagę powiedzieć prawdę nawet królowi, choć wiedział, że może za nią zapłacić życiem.

Panie, daj mi odwagę Jana, abym nigdy dla świętego spokoju nie wyrzekał się prawdy.

Fot: Bernardo Luini Salome otrzymuje głowę Jana Chrzciciela