„Co możesz zrobić, aby promować pokój na świecie? Idź do domu i kochaj swoją rodzinę” - Matka Teresa
poniedziałek, 20 kwietnia 2026 Czeslawa, Agnieszki, Mariana

SPOTKANIE ZE SŁOWEM – 107/365 – CHLEB – (J 6, 1-15)

Tę historie opowiadał mi najstarszy brat taty stryj Władek. Kiedy we wrześniu 1939 roku Sowieci zakatowali Polskę od wschodu, stryj Władek wraz z ojcem Franciszkiem próbowali przez góry przedrzeć się do Rumuni. Po drodze spotkali Ukraińców, którzy czyhali na Polaków. Na pytanie kim jesteście stryj z ojcem odpowiedzieli Ukraińcami.
– To odmówcie „Ojcze nasz”.
Polacy znali ukraiński, odmówili modlitwę więc Ukraińcy uwierzyli. Kiedy wędrowali przez góry za Skolem byli głodni i wycieńczeni. I wtedy spotkali pustelnika. Ten ugościł ich w swoim szałasie.
– Powiedźcie jakie macie życzenie – zapytał pustelnik.
Dziadek Franciszek, który przeżył Sybir, potem już wraz z synem doświadczyli strasznego głodu w latach trzydziestych powiedział:
– Abyśmy nigdy nie byli głodni/
– I tak będzie do końca waszych dni – odpowiedział pustelnik.
I tak się stało. Pamiętam spotkania u stryja Władka zawsze było dużo jedzenia. Stryj dzielił się tym jedzeniem zawsze z wszystkimi.

Z Ewangelii: Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali (…). Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: "Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?" Jezus zaś rzekł: "Każcie ludziom usiąść". A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: "Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło". Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: "Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat". Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

Dzisiaj chleb jest wyrzucany na śmietnik. Czy jeszcze pamiętamy nasze babcie, mamy, które kreśliły znak krzyża nożem na spodniej stronie bochenka. Jezus rozmnażając chleb nawiązuje do ostatniej wieczerzy „Oto Ciało moje”. Kto je spożywa nie zazna głodu. Bo miłość Jezusa nigdy się nie wyczerpuje, nigdy jej nie zabraknie. Karmi nas każdego dnia, podnosi na duchu. A my jak apostołowie nijak nie potrafimy tego pojąć.

Chleba naszego powszedniego, daj nam dzisiaj

Fot: hello aesthe